Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 004 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

___PREMIERA KSIĄŻKI "MIRABELLA" MIKOŁAJ MAZIARZ___ EMPIK, Merlin.pl oraz ponad 60 księgarni internetowych

SERDECZNIE WITAM CIEBIE NA MOIM BLOGU!!! JESTEM CZŁOWIEKIEM Z WYBORU, KTÓRY PODĄŻA PRZEZ ŻYCIE REALIZUJAC NAJWIĘKSZE MARZENIA. PREZENTUJĘ ABSURDALNY HUMOR, SPECYFICZNY STYL PISARSKI ORAZ JESTEM WIERSZOKLETA SAMOISTNIE NARODZONYM PEWNEJ WRZESNIOWEJ NOCY 2004 ROKU. MAM SYNKA KTÓRY MA ZESPÓŁ ASPERGERA I DZIĘKI TEMU JEST TAK ORYGINALNY, ŻE CZASAMI NIE MOGĘ UWIERZĆ, ŻE BYWA ORYGINALNIEJSZY ODE MNIE SAMEGO, CO WYDAWAŁO MI SIĘ KIEDYŚ NIEMOŻLIWE. MA NA IMIĘ JULIAN I JEST DLA MNIE KIMŚ WYJĄTKOWYM. KOCHAM GO. A SAM JESTEM ARTYSTA-PISARZEM, KTÓRY ZAJMUJE SIĘ WYMYŚLANIEM INTERESUJACYCH HISTORII I TWORZENIEM Z NICH POWIEŚCI BELETRYSTYCZNYCH. MÓJ DEBIUT I KSIAŻKA "MIRABELLA" - SIERPIEŃ 2011. ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG, KTÓRY PORUSZA WIELE TEMATÓW Z RÓŻNYCH SFER MOJEGO ŻYCIA. PEACE NAD LOVE. zapowiedź wydawnicza mojej powieści: http://www.piszesie.pl/mirabella

......................................................................................................................

czwartek, 06 maja 2010 15:05
 

(*-*)Miałem napisać coś o koncertach w Wilnie. Nawet zacząłem i napisałem wstęp, ale później odechciało mi się skrobać literek, bo wytrąciła mnie z rytmu pisania o tym koncercie jedna sprawa, która pozwolicie, że osobistą pozostanie. A Metalika w Wilnie naprawdę zadziwiła mnie po raz kolejny i zapewne jeszcze nie raz będą lały się łzy wzruszenia podczas przeżyć koncertowych. Wspaniałe jest to, że już za miesiąc z małym naddatkiem ponownie usłyszę Met-Chłopaków na żywo, tym razem pod niebem otwartym, nie zaś w warunkach halowych, jak miało to miejsce w stolicy Litwy. Usłyszałem tam na dwóch koncertach 36 utworów, z czego powtórzyło się zaledwie 10. 28 różnych kawałków to wybitnie niesamowite i warte tego, że jestem tutaj na ziemi i mogę z niej czerpać przyjemności, do jakich należy choćby obcowanie z moim ulubionym zespołem. Ten wyjazd był wyjątkowy, także ze wzglądu na mego towarzysza podróży:8, z którym spędziłem świetny, niezapomniany czas. Mieliśmy niesamowite przygody i niewykluczone, że jednak to wszystko kiedyś opiszę, jeśli będę miał jeszcze owe przeżycia w ulotnej czasem mnie-człowieka pamięci. Między czasie w życiu moim nastąpił dosyć poważny zwrot celów głównych. Nasz Julek otrzymał ciekawą diagnozę przed pójściem do przedszkola. Nazywa się to Zespół Aspergera, choć nie jest to aby żaden muzyczny band. Od jakichś trzech tygodni zastanawiam się nad tym czym tak naprawdę jest ten zespół aspergera, który pojawił się w naszym życiu i w nim na zawsze pozostanie. Ogarniam się w tym temacie i próbuję rozwikłać tę łamigłówkę. Julek jednakże do przedszkola został przyjęty i tam z pomocą wspaniałej Pani Dyrektor będzie miał możliwość przełamania barier związanych z wyżej wymienionym aspektem wyjątkowości u naszego synka. Nie ukrywam, że jako słabego człowieka trapi mnie trochę perspektywa wytężonej pracy w kolejnych latach, bo to będzie obciążenie dla naszej rodziny nieuniknione i pewne, ale wychodząc z założenia „what don't kill you, make you more strong" staram się zachowywać spokój i dostrzegać w tej specyficznej sytuacji elementy daru, czyli czegoś, czego zwykłe dziecko nigdy nie osiągnie, a nasz syn może zdobyć w życiu bardzo wiele. Zresztą pewne ponadprzeciętne osiągnięcia ma już na swoim koncie i wygląda na to, że w jego życiu nie będzie takowych brakowało. Wszystko w rękach moich i mojej kochanej małżonki. Możemy sprawić, że nasze szczęście wzniesie się na szczyty. Ale najpierw chcemy mu w tym pomóc. Miłość, wsparcie, zrozumienie, a przede wszystkim siła, wytrzymałość i cierpliwość muszą być w nas. I będą. No other way.:-D

Aby się trochę wyluzować i oswoić nową sytuację pojechałem do rodziny i przyjaciół do pewnej podkarpackiej wioski, gdzie znajdują się moje korzenie, kolebka rodziny od strony dziadka Czesława, który tak naprawdę nazywał się Stanisław oraz babci Helenki. Tam było naprawdę cudownie, choć intensywnie. Rodzina z południa to jest siła ognia i świadomość takiego oparcia dodatkowego, nie związanego z miejscem zamieszkania, gdzie są moi najbliżsi mama i tata, to świadomość niezwykła. Jest to niezwykłe miejsce, nad którym unoszą się wspomnienia po moim dziadku i babci, którzy walczyli na tamtych terenach o wolność Polski. A rodzina moja tam zamieszkała to moc niespotykana. Nie starczyłoby pamięci tego bloga na spisanie wszystkich wujków, ciotek, kuzynów, kuzynek ich dzieciaków oraz przyjaciół. Zaliczyłem tam pierwszą noc po przyjeździe w miejscowym pubie MIXBAR zakończoną o 6 rano afterparty u Rafałkaserce, mojego ukochanego kuzyna, z którym znam i przyjaźnię się najdłużej - gdzieś od 11-12 lat w stałym kontakcie to wspaniała sprawa. Jesteśmy w dobrej komitywie  i to mega wartościowy gość, który zadziwia mnie swoją wiedzą, dojrzałością i mądrością życiową. Łączy nas zamiłowanie do muzyki, szczególnie Metallikowej, Acidowej i Hetmanowej, ale również wiedza o rzeczach pozaziemskich oraz głęboka wiara w to co niewidzialne, w siłę Stwórcy. Wspólnym mianownikiem jest również słabość do dobrej imprezy, konkretnej wypitki i rozmów o wszystkim do białego rana. A wszystko w klimacie górnieńskim-niepowtarzalnym i niespotykanym nigdzie indziej na planecie Ziemia. Jest to jeden z niewielu ludzi, którym ufam bezgranicznie. Solid rock.

 

"Is there someone In your life

On whom you can depend

Who will never sell you out

Betray you as a friend.

 

Everybody needs someone sure

Someone true

Everybody needs a solid rock

I know I do."

 

I Rafałek jest właśnie taką osobą dla mnie. A słowa pochodzą z utworu Acid Drinkers o tymże tytule solidnoskalnym.  

 

0:-)Drugi dzień pobytu w Górnie datuje się na godzinę dwunastą w południe dnia następnego. Tam na drodze napotkałem ekipę, która właśnie zdobyła potężną baterię ojczystej wystawiając na drogę betoniarkę. Długo by tłumaczyć, ale w skrócie: jechało tamtędy wesele i panowie zrobili tzw. Bramę, gdzie wykupnym okazało się kilka butelek. Zasiadłem w składzie Beybi, Mały i Szopen i jeszcze jeden miejscowy jegomość wychyliliśmy w ciągu następnych kilku godzin kilka butelczyn, zmieniając jeszcze miejsce posiadówki na siedzibę zaplecza domu u Rafała, mego kuzyna, o którym pisałem powyżej. Wieczorem zaś grill u rodziny, a zaraz po nim niespodziewana wizyta moja na weselu w Łowisku, czyli w wiosce niedaleko położonej. I tam ciekawe zdarzenia... Zabawa na całego i kapitulacja w okolicach drugiej nad ranem. Dnia trzeciego mecz miejscowej drużyny piłkarskiej Górnovia zakończony zwycięstwem gospodarzy 3:2, deszcz, wieczorem impreza grillowania z gitarą u  państwa Smolaków, na której wespół z Adamskim rozbawialiśmy gości grą i śpiewem. Mój repertuar akurat jest dość ograniczony, więc odśpiewaliśmy m. In. Harvester of Sorrow, Enter Sandman, Seek And Destroy, Fade to Black czy też Am I evil? i było bardzo sympatycznie i niepowtarzalnie. A no i również Easy Rider kilka razy poszedł w eter, czyli motocyklowy hymn autorstwa P.K.K.Z.D.K. (ten skrót jest tajemniczy przyznaję-można zgadywać znaczenie-jak ktoś zgadnie nagroda - kolacja z Mazikiem). W podsumowaniu wyjazdu: wróciłem zmęczony po trudach codziennej walki do domu rodzinnego w przede dniu moich urodzin, a miałem powrócić wypoczęty, co nie jest możliwe przy weekendowaniu w górnieńskich okolicach. Ale było naprawdę przepięknie.

 

 

o:-)Wracając do koncertów w Wilnie przeczytajcie sobie, to co napisałem w godzinach porannych dnia 20 kwietnia, a czego jak dotąd nie dokończyłem. Takie INTRO, parę słów, które są początkiem pięknych dni na Litwie:

 

 

Na Centralnym spotkaliśmy się przed 23.00 i wsiedliśmy do autokaru. Jak tylko ruszył odpaliliśmy nasze drinki i od razu zrobiło się wesoło. A że siedzieliśmy blisko kierowców i słuchaliśmy ich rozmów, które były bardzo interesujące, to ubaw był w dwójnasób. Podczas ostrzejszego hamowania z górnej półki spadł krojony chleb. Komentarz: Kierowca 1: No moja żona lubi chleb biały. Ale nie lubi ziarnistego. Kierowca 2: No tak, biały chleb. Dobry, dobry. A pan jaki lubi? Kierowca 1: A ja to też, ale moja stara to.... Takie rozmowy towarzyszyły nam przez kilka godzin i była to klasyczna dupa Marynia. Inny przykład. Po dwudziesty minutach jazdy zaczyna pikać i świecić się sygnalizator na desce rozdzielczej. Kierowca 1: No chyba coś jest nie tak. Kierowca 2: No chyba tak. Co robimy? Zatrzymujemy się? Kierowca 1: Nie, chyba jest w porządku. MIJA MINUTA. Kierowca 1: Ty, ale zobacz mrugają na nas światłami. Chyba coś jest nie tak. PATRZĄ W LUSTERKO, ALE NIC JESZCZE NIE WIDZĄ.

 

Kiljan: Panowie trzeba stanąć i sprawdzić. Może koło się urywa.

 

Kierowca 2: Niee, dobrze jest. Ale patrz tamten też nam coś pokazuje. Stajemy? Kierowca 1: Ty wiesz chyba trzeba by się zatrzymać. PATRZĄ W LUSTERKO. Kierowca 2: Ty patrz błotnik się chyba urywa. Kierowca 1: Kurde, to się zatrzymujemy. STANĘLI I WYCHODZĄ. WRÓCILI PO OGLĘDZINACH ZA 5 MINUT. Kierowca 1: Trzeba by go przywiązać. Kierowca 2: No musimy go przywiązać. Przydałby się jakiś drut. Kierowca 1: Albo taka smycz, wie pan, taka od telefonu. Masz pan? Kierowca 2: Kurna, chyba miałem coś w schowku. ALE NARZĘDZI NIE MIAŁ. SZUKA W SCHOWKU. TAM ZAPAŁKI, CHUSTECZKI DO NOSA ITP., ALE ZNALAZŁ. Kierowca 2: Jest. Idziemy. WYSZLI NA 20 MINUT. WRACAJĄ DUMNI: Kierowca 1: No to lecimy. Ale nieźle to odstawało co? Kierowca 2: No wyglądało jak takie skrzydło hahahahahaaa. Kierowca 1: Haaaahahahaha.

 

Kiljan: To dobrze, żeśmy się nie wznieśli, bo zamknięta jest przestrzeń powietrzna (akurat rzeczywiście była po erupcji wulkanicznej)

 

Autobus(pełny - full zaludnione siedzenia): HAHAHAHAHAHAAA.

 

Mazik: HAHAHAHAHAHAHA.

 

Dzięki tym dwóm panom spędziliśmy miło czas. Nie było wcale nudno i monotonnie. Dobre było jeszcze, że pilotka policzyła ilu pasażerów jest na pokładzie, ale zapomniała im podać i wyszła do domu. Podczas postojów nas nie liczyli. Jakby ktoś się w kiblu na stacji zatrzasnął to dupa nie zorientowaliby się. Podczas któregoś z postojów dialog:

 

Kierowca 1: Liczyłeś ludzi?

Kierowca 2: Tak. Mniej więcej.

Kierowca 1: Acha, no to jedziemy.

 

Wypiliśmy ginu i żołądka i śmialiśmy się non stop z tych panów aż przysnęliśmy. Na miejscu około 9tej. W hotelu złapaliśmy dwie godziny drzemki i udaliśmy się na miasto w poszukiwaniu popiersia Franka Zappy. Skąd Zappa w Wilnie nie wiadomo, ale rzeczywiście dotarliśmy po małych perturbacjach w to miejsce. Zastanawialiśmy się, że może był w połowie Litwinem, ale zdaj się że nie. Po prostu ktoś mu postawił pomnika bez powodu.

Zakupiliśmy trochę piwa miejscowego i raczyliśmy się nim a na wieczór zanabyliśmy wódkę Bruce Willysa, czyli John III Sobieski i........................................" (tu się urywa).

 

 

Tak więc było to jakieś 5% tego, co się tam wydarzyło. Zaledwie preludium]:-|.

 

C.D.N. maybe.

 

Zestaw utworów dla zainteresowanych anyway (1szy koncert):

 

Location:

Vilnius, Lithuania

Date:

Apr 20, 2010

Venue:

Siemens Arena


Setlist:

That Was Just Your Life
The End Of The Line
For Whom The Bell Tolls
Fuel
Fade To Black
Broken, Beat And Scarred
Sad But True
Wherever I May Roam
Welcome Home (Sanitarium)
All Nightmare Long
One
Master Of Puppets
Fight Fire With Fire
Nothing Else Matters
Enter Sandman
- - - - - - - -
Am I Evil?
Battery
Seek and Destroy

 

No i mamy 7 maja 2010. Czekam teraz na dalszy bieg zdarzeń, cokolwiek miałoby to znaczyć. Kocham mojego synka najbardziej na świecie. Jemu poświęcam teraz czas wraz z małżonką będziemy wspierać naszego malucha w jak najlepszym wykorzystaniu czasu i daniu jemu szansy na normalne życie w nadchodzącej przyszłości. Trud pracy i wyrzeczeń, codziennej walki i ogromnej cierpliwości, ale po to tutaj z Anią jesteśmy. Aby zrobić wszystko, ale to wszystko, co tylko jest możliwe. Będzie dobrze. I love you, my woman. I love you, my son. Dedication and love for both of you. A życie jest piękne, jakich by nie przysparzało trudności i nowych zadań przed nami. Pozdrawiam Ciebie Szanowny Czytelniku, który(-a) to wszystko przeczytałeś(-aś), osobiście i dzięki za odwiedziny tej mojej stronki i zainteresowanie tym, co piszę od czasu do czasu. Zdrowia i do zobaczenia wkrótce przy mym kolejnym wpisie I hope!!! papa

 

A na koniec drugi ostatni zestaw utworów dla równie zainteresowanych (2gi koncert):

 

Location:

Vilnius, Lithuania

Date:

Apr 21, 2010

Venue:

Siemens Arena


Setlist:

That Was Just Your Life
Cyanide
Harvester Of Sorrow
The Four Horsemen
The Day That Never Comes
Sad But True
My Apocalypse
Creeping Death
The Unforgiven III
...And Justice For All
One
Master Of Puppets
Blackened
Nothing Else Matters
Enter Sandman
- - - - - - - -
Breadfan
Motorbreath
Seek and Destroy

 

  

:-)FUCK YEEEAAAAAHH!!! HOPE IS WITH ME!!!:-)


Filmy nakręcone przez Karola ("barbersapprentice" on youtube), mojego nowego fajnego kolegę, który w Wilnie wykręcił własnoręcznie 20 kwietnia poniższe genialne ujęcia z niesamowitego koncertu kamerą, którą kupił specjalnie na koncert na Litwie. Jakość powalająca, jak na filming z perspektywy fana. Dzięki za udostępnienie no i za nasz wspólny powrót i dialogi na cztery nogi w pociągu z jednym kiblem. Check this out!!!


http://www.youtube.com/watch?v=JQiKWUZcHM4
(master)

 http://www.youtube.com/watch?v=u-n0WaQVwR4
(roam)

http://www.youtube.com/watch?v=fBwoRfFwOPo
(welcome home)

http://www.youtube.com/watch?v=PS64Y5tvO0M
(battery)

http://www.youtube.com/watch?v=cfItdUarO2s
(nothing else)

http://www.youtube.com/watch?v=yMqnsWTIQfw
(fuel, fade to black I)

http://www.youtube.com/watch?v=WemVDEf_cgw
(fade to black II)




KILJAN AND MAZZ, WILNO 20.04.2010 (W KÓŁECZKU).


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Funia

czwartek, 07 grudnia 2006 13:31

To włochate fajne to nasz pies najukochańszy. Funia Funia Pół Krowy Pół Kunia!!!!!!!!!!!!


oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wspaniałe miejsce na ziemi GÓRNO

wtorek, 05 grudnia 2006 19:39
Górno (woj.podkarpackie) - to wioska do której zawsze chętnie wracam. Stąd pochodzą moi dziadkowie, którzy podczas okupacji walczyli na tych terenach o wolność Polski. Teraz mieszka tam moja rodzina, która jest wspaniała, naprawdę super ludzie, którzy są mi bardzo bliscy. Dziadek Czesław, babcia Helenka - moi bohaterowie z szeregów Armii Krajowej okręg Kolbuszowa. Moim marzeniem jest kiedyś zbudowac tam dom i zamieszkać w nim. Back to the roots, man!!!!
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  679 329  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

GODAR - kapela kolegi

METALLICA LIVE

SWIFT

O moim bloogu

KONTAKT: velkrav@gmail.com

Statystyki

Odwiedziny: 679329
Wpisy
  • liczba: 238
  • komentarze: 17068
Galerie
  • liczba zdjęć: 33
  • komentarze: 3
Bloog istnieje od: 3943 dni

Więcej w serwisach WP

Komediowo.pl

Pytamy.pl