Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 004 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

___PREMIERA KSIĄŻKI "MIRABELLA" MIKOŁAJ MAZIARZ___ EMPIK, Merlin.pl oraz ponad 60 księgarni internetowych

SERDECZNIE WITAM CIEBIE NA MOIM BLOGU!!! JESTEM CZŁOWIEKIEM Z WYBORU, KTÓRY PODĄŻA PRZEZ ŻYCIE REALIZUJAC NAJWIĘKSZE MARZENIA. PREZENTUJĘ ABSURDALNY HUMOR, SPECYFICZNY STYL PISARSKI ORAZ JESTEM WIERSZOKLETA SAMOISTNIE NARODZONYM PEWNEJ WRZESNIOWEJ NOCY 2004 ROKU. MAM SYNKA KTÓRY MA ZESPÓŁ ASPERGERA I DZIĘKI TEMU JEST TAK ORYGINALNY, ŻE CZASAMI NIE MOGĘ UWIERZĆ, ŻE BYWA ORYGINALNIEJSZY ODE MNIE SAMEGO, CO WYDAWAŁO MI SIĘ KIEDYŚ NIEMOŻLIWE. MA NA IMIĘ JULIAN I JEST DLA MNIE KIMŚ WYJĄTKOWYM. KOCHAM GO. A SAM JESTEM ARTYSTA-PISARZEM, KTÓRY ZAJMUJE SIĘ WYMYŚLANIEM INTERESUJACYCH HISTORII I TWORZENIEM Z NICH POWIEŚCI BELETRYSTYCZNYCH. MÓJ DEBIUT I KSIAŻKA "MIRABELLA" - SIERPIEŃ 2011. ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG, KTÓRY PORUSZA WIELE TEMATÓW Z RÓŻNYCH SFER MOJEGO ŻYCIA. PEACE NAD LOVE. zapowiedź wydawnicza mojej powieści: http://www.piszesie.pl/mirabella

"Wobec Niebytu Odnośnie" - my poem

środa, 10 czerwca 2015 15:56

„wobec niebytu odnośnie”

 

stawiam stopę na planecie

zdaje się być glebą nową

wszystko, czego nie utracę

staram się nie stracić z głową.

wszystko czego nie poczynię

uznam w czas za uczynione

czy oszukać zdołam siebie

albo zabić dźwięku dzwonem?

 

ludzie-bestie!

 

obudźcie świat z letargu złego

czy roztrwonić byt własny?

nic bardziej mylnego

przekaz jest czytelny, jasny.

 

nic, czego nie zrobicie świadomie

pozostanie w czeluściach mózgu waszego

nie staniecie się tym, kim jesteście

nie odróżnicie dobrego od

do szpiku złego

postawicie stopę na dawnej planecie

nie poznacie już jej, ani niczego

bezwiednie za bezcen kupicie śmierć

na pożegnanie oddechu własnego...

 

cofnie się wszystko

opluje i spali

pomyje wraz z ogniem spłyną

zostawiając byt w oddali

 

wszystko koszmarem się stanie

wobec niebytu odnośnie

mogło być tak pięknie

a będzie tak żałośnie...

 

Mikołaj Maziarz, napisano: 10 czerwca 2015


oceń
5
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

PLAŻA - my new poem

wtorek, 28 kwietnia 2015 13:42

"PLAŻA"

 

„Widzę niebo nad plażą

Ptaki po nim łażą

Po piasku pływają ludzie

Większość po dobrej wódzie

Parawan rozłożą swobodnie

Leżeć jest całkiem wygodnie

Kąpać się siły nie mają

Pod wieczór już trzeźwi wstają

Powrócą do swoich rodzin

Mimo upływu godzin

Nad morzem istna sielanka

Butelka i fajek z krużganka

Opalić się cały rok marzą

Przyjadą i szybko się zważą

Tematem przewodnim tygodnia

Jak tu rodaku wyjść z twarzą

Sam również byłem człek młody

Bywało nietrzeźwy spod wody

Wyciągałem sam siebie za nogi

Ideał mój sięgnął podłogi

Pamiętaj Ty młody junaku

Nie rzucaj się wpław po pijaku.

Życie topielca niepewne

Pijane myśli wszak rzewne

Lepiej napić po fakcie

Niżeli umrzeć w trakcie. „

Written by MAZZ 2015

 


oceń
9
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

"ŚLEDZIK" - wiersh

środa, 28 stycznia 2015 13:29

"ŚLE-DZIK"

 

Śle Dzik wyrazy do Panny Dzikiej

Dzika z niej sztuka, nieokiełznana

Śni jej się śledzik z podwójnym wynikiem

Nabija promil od samego rana

Boska się potknie, stężenie wzmożone

Jej trasa jest wszystkim dobrze znana

Kto chce dziś taką pojąć za żonę?

Dzika ta Boska jest czy pijana?

Poszła slalomem, w amoku szamocze

Taka z niej oto swawolna dama

W szprychy wkręciły jej się warkocze

Dalej na pieszo już pójdzie sama

Uroni, ot, łzę w pijackim dnia zwidzie

Boska jest, łatwo nie da się strącić

Dalej wesoło przez życie idzie

A śledzik wciąż płynie, dalej moc sączy" (...)

 

MIKOŁAJ MAIZARZ, napisano dn. 27.01.2015


oceń
8
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"TO FALL IN LOVE WITH LIFE AGAIN" - wiersz by Mazz

czwartek, 16 października 2014 13:49

 

„To fall In love with life again”

 

 

Człeku, staraj się zrobić to z głową

Zakochaj się w życiu na nowo

Bywało, że z okien wyskoczyć się chciało

Ostatnim tchnieniem coś wyciągało

Nie byłem sobą, duchowym niemową

Pojąłem, że żyć trzeba naumieć się z głową

Nadszedł na wskroś idealny dzień

To fall in love with life again!*

 

 

Wymarły niektóre po-bliskie osoby

Przez moment żyłem tak sobie bez głowy

Czaszka na swoje miejsce wróciła

Daleką podróż niniejszym odbyła

Bywało, że samo-kaleczyć się chciało

W ostatniej chwili coś ratowało

Nadszedł na wskroś idealny dzień

To fall in love with life again!*

 

 

Każdy ma chwile, to bez wyjątku

Gdy tkwi w zburzonym stanie porządku

Zabiło? To musi odrodzić na nowo

Życie bezsprzecznie należy brać z głową

Zabiło! Lecz serce, co widzi nadzieję

Stuknęło jak młotem, wiatr w oczy nie wieje

Nadszedł na wskroś idealny dzień

To fall in love with life again!*

 

 

* ANG. „By zakochać się w życiu na nowo”

 

MIKOŁAJ MAZIARZ napisano 8.10.2014

Inspired by James Alan Hetfield

 

 


oceń
6
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"SZCZĘKOWA" poem

wtorek, 08 lipca 2014 12:41

 

„Szczękowa” - wiersz

(albo coś na jego kształt).:)

 

Zapoznać zechciawszy damesę szacowną

Minę miała radosną, fryzurę zbyt modną

A w sobie gnieździła takiego to diabła

Twarz na wieki wieków w mym sercu zapadła.

 

Zwariowałem, powstałem, umówić się chciałem

Wtem nagle z kopyta i ze łba dostałem

Okazało się bowiem - Przybyła nie sama

Biedy napytała mi prześliczna dama.

 

Powstałem z popiołów, nos w sztos przestawiony

Za jeden mój uśmiech do boksera żony

Dostałem niesłusznie, przestałem w nią wierzyć

Odwetem poszedłem mu karę wymierzyć.

 

Destrukcja obszarem swym ciało objęła

Delikwent wpław nosem trotuar wyciera

Zębami zahaczył o krawędź dywanu

Został się klawiatur bez przedniego stanu.

 

Podszedłem do zmęczonego Nie-Męża-Koguta

Zasmarkał się śmiesznie, wytarłem mu gluta

I mówię: ”Ty chłopie nie bądź zbyt wyrywny”

Uwierzył, choć z postury był wielce masywny.

 

Nauczkę chłop na życie otrzymał bolesną

Należy rozmawiać lub tłumaczyć gestem

Atrybut siłowy na koniec zostawić

By na Chir-Szczękowej dłużej nie zabawić.

 

Mikołaj Maziarz, napisano 8.07.2014


oceń
12
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

"SARENKA" - wiersz

piątek, 23 maja 2014 9:15

"SARENKA"

 

Wyskoczyła Sarenka z okienka

Zobaczyła ten świat, nie zmiękła

A oknem tym matki łono

Za studia zapłaci słono.

 

Obserwując miejsca i ludzi

W stolicy dziś się nie nudzi

Wdrapując się kurzem oblazła

Na dachu butelkę znalazła.

 

Miłość w butelce zastała

Napiła się, wytrzeźwiała

Solą tej ziemi Sarenka

Ta z matczynego okienka.

 

Pociąg ze stacji odjedzie

Ludzie ściśnięci jak śledzie

Wracaj tu prędko, Sarenko

Zajrzyj wnet w nasze okienko.

 

(...)

 

 


oceń
4
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

"ZŁOTA RYBKA" - wierszokletyzm

środa, 22 maja 2013 14:23
Treść wpisu jest przeznaczona dla osób pełnoletnich

pokaż treść wpisu


oceń
12
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

"KOBRA" - wierszydło

środa, 29 sierpnia 2012 11:02

 

 

"KOBRA"

 

Dywan, podłoga, tupnęła noga

A nad podłogą sąsiadka sroga

Strofuje, kotłuje, do szału sprowadzi

Wszystko kobiecie na klatce wadzi.

 

Gibnięta maszyna, zmoczona sprężyna

Kot który się zsikał, bo psa napotykał

Wszystko na opak, gdy ktoś drzwiami trzaśnie

Terminator w spódnicy podsłucha i wrzaśnie.

 

W zeszłym tygodniu bawiły się dzieci

Nosiły na zmianę trzy kubły na śmieci

Staruszka przez szybę złowrogo spojrzała

I wszystkie przez okno donośnie skrzyczała.

 

Natychmiast zleciała z półpiętra, strop niski

To w windzie wysypał się piasek z walizki

Pamiątkę znad morza ktoś przywiózł koleją

Babinie z tych nerwów już włosy siwieją.

 

Przez życie przechodzi w półstanie agonii,

Rozbita na klatce doniczka begonii

„Wyrwała” jak dzika na schody i kopie

Wtem patrzy, że sama ma glebę na stopie.

 

W swej starczej nerwicy, nie myśląc ot wcale

Zmiażdżyła donicę swą nogą niedbale

Kończyna, co kiedyś złowieszczo tupała

We własną pułapkę się oto schwytała.

 

Ileż dam wiekowych w bycie sfrustrowanym

W tańcu autodestrukcji wraz z jadem wylanym

Onegdaj w dniu narodzin dziecina była dobra

Dziś w skórze gadziny tli jadem jak kobra.

 

 

Mikołaj Maziarz, napisano 28 sierpnia 2012 r.

 

 

 


oceń
12
1

komentarze (15) | dodaj komentarz

"ZĘBY" oraz "NA ŻYRAFIE" - 2 pseudo-poems

czwartek, 12 stycznia 2012 12:13

 

ZĘBY”

 

 

Twarz manekina, poszła do kina

Zeszła z wystawy, szukając sławy

A do tej pory, nigdy w amory

Nadszedł dzień trzeci, w miasto poleci.

 

Wpław na deptaku, pławi się w smaku

Lansuje życie, znika w niebycie

Typ manekina, wesoła mina

Damy na niebie, biorą do siebie.

 

Sala kinowa, ustna rozmowa

Z niewiastą piękną, kolana miękną

Treść filmu za nic, a wszystko na nic

Zęby włożyła, lecz nie umyła.

 

 

Mikołaj Maziarz, napisano 27.12.2011

 

 

 

„NA ŻYRAFIE”

 

Maścią cię wysmaruję

Igłą z choinki ukuję

Dopadnę na podłodze

Zostanę, gdy będę w drodze.

 

Spowiję cię w świetle księżyca

Za nami szczęścia granica

W oddali nieznana historia

Przed nami uczucia gloria.

 

Doskoczę do ciebie na szafie

Podjadę w mig na żyrafie

Szyja wydłuży się wszędzie

Dobrze nam razem będzie.

 

Ktokolwiek, kto nie jest tobą

Nie chcę nań patrzeć głową

Nie pragnę już więcej niczego

Dotknij mnie, namów do złego.

 

Kto poczuł raz smak istnienia

Dostąpił snu zagubienia

Zrozumie sens słów przekazu

Z czasem, choć nie od razu.

 

Mikołaj Maziarz, napisano 21.12.2011

 

 

 


oceń
5
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

"ŁUT I NAPARSTEK" - poem

piątek, 20 maja 2011 10:57

„ŁUT I NAPARSTEK”

 

Zawieszony czekam na wyrok sumienia

Dwudziesty gehenny rok przeznaczenia

Szlifowane ostrze przeszywa tętnicę

Zgubiłem tor wchodząc w nieznaną ulicę.

 

Arterii latarnie śpią w pień wygaszone

Spoglądają na nie me oczy zdziwione

Wyznaczą stan duszy odwrotnie parzysty

Sumieniem bez echa ostanę się czysty.

 

Bezodblask latarni zachodzi swym cieniem

Tożsamy odważnie scalony z  istnieniem

Tym które od dawien w mej głowie lokuję

Na szczęścia naparstek we śnie wyczekuję.

 

Świat stanem obecny w nadziei na zmianę

Nie szukam stron gorszych, wyściubiam za bramę

Tam światła promienie popieszczą i zgasną

Stąd pójdę dziś dalej w świat drogą mą własną.

 

Bywały dni dobre dziś stan zawieszenia

Poszukam wyjaśnień dla mego sumienia

Co mnie nie zdeptało wnet doda mi mocy

Podążę pomimo czarniejszych chwil nocy.

 

A gdy już dostrzegę ślad przeobrażenia

Poczuję raz jeszcze błysk dla współistnienia

Z sił całych lecz z wdziękiem uniosę to wieko

Wyskoczę z maszyny co zmierza daleko.

 

Nie czas to na zmiany, ni rzucić to wszystko

Wysiądę w czas jazdy z bagażu walizką

Z pociągu co w tunel swój skład bystro toczy

Mgły świata innego nie ujrzą me oczy.

 

Tak dziś odwieszony w krainie sumienia

Dwudziesty to pierwszy mój krok współistnienia

I ostrze stępione nie rani boleśnie

Kolejny łut szczęścia odnajdę znów we śnie.

 

Mikołaj Maziarz, 19.05.2011

 


oceń
6
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

"ZAPŁACZĘ" - wiersz

środa, 13 kwietnia 2011 14:22

"Zapłaczę”

 

Przychodzi zupełnie nowy dzień

Wczoraj tak pięknie było żyć

Minęła niespełna godzin garść

Tak trudno mi w tej chwili być.

 

Wczoraj jeszcze w radości stopiony

Zrywałem maki na łące pobliskiej

Nagle ktoś walcem przejechał po niej

Nie ma już ze mną osoby bliskiej.

 

Nie ma we mnie już jej zapachu

Pozostał po nim zatarty ślad

Poszukam w sobie wspomnień swoistych

Zebrało się zdarzeń przez tyle lat.

 

Smutną wydaje się owa historia

Skrajnie przygnębia opisem treści

Wszystko zmyślone, a śmierci ulga

Nikomu z żywych w głowie nie mieści.

 

Pisząc słów więcej o stanie odejścia

Zapisem pokoleń przechodzę do sedna

Życie mam jedno, wątpliwość tu zbędna

Śmierć równie szczęśliwie jest tylko jedna.

 

Cieszę się życiem, raduję ze śmierci

Po stronie odwrotnej świat wiele się zmienia

To przewrót na lepsze, bo śmierć to też życie

W krainie wiecznego snu zadowolenia.

 

A gdy sam pożegnam najbliższą mi postać

I stanę przed próbą mej wiary, nadziei

Zapłaczę, lecz pewność, że świat się nie kończy

Utworzy w umyśle zasadność idei.

  

 

 


oceń
4
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

"TYTUŁEM" - POEMAT

poniedziałek, 14 marca 2011 11:06

 

POEMAT:

 

„Tytułem kontemplacji drogi własnej napisał poeta

 

Wyrazy

 

Istotne

 

W

 

Wersach

 

Wybranych”

 

 

Wierszowany człowiek

Wybrał drogę nędzy

Należy się gaża

Czyż nie dla pieniędzy?

 

Wybrał ścieżkę własną

Popularnie mówiąc

Oddał się marzeniom

Z nudów w nozdrzu dłubiąc.

 

Wczesne lata spieprzył

Przecież nie posolił

Brzdękiem strun ujmując

W tańcu się pitolił.

 

Się zbyt obcyndalał

Bez pardonu onym

Twardo opadł w końcu

Na łożu tłuczonym.

 

I dopiero Alfred

Dał mu pieniądz, sławę

Warto było czekać

Stwierdził jedząc strawę.

 

A pozostać sobą

Dar to jest największy

Tylko odejść w szczęściu

To przywilej większy.

 

Na końcu tej drogi

Spotkać zrozumienie

Wcześniej w blasku słowa

Przefrunąć przez ziemię.

 

Ziemia, co przyniosła

To, co dała z woli

Własnej albo cudzej

Człowiek we swej roli.

 

Oddaje moc ciałem

Duchem swym zadusznym

Mimo przypadłości

Z nadciśnieniem usznym.

 

Czy kto kiedy słyszał

O tej przypadłości

Nigdy żaden połknął

Rybę pełną ości.

 

Filet albo bilet

W zależności wielkiej

Zjadaj tudzież kasuj

Ku zmyślności wszelkiej.

 

Życzmy sobie wzajem

Prośmy czym życzliwiej

Wzajem czy też pod nią

Brał korzyści chciwiej.

 

Nie zaś dawać chętny

Ten, kto drogę własną

Wybrał poprzez konta

Światła miasta gasną.

 

Świeczką krzesząc wiarę

Grzejąc nią nadzieję

Pijak pod warzywnym

Ledwo, co się chwieje.

 

Zdecydował czynem

Mamrotanym słowem

Takie jego życie

Jakim myśli w głowie.

 

Takim życie twoje

Gdy pomyślisz o mnie

Nigdy nie mów nigdy

Działaj nader skromnie.

 

Sercem, nie pieniądzem

Dziel tu dobra wszelkie

Byś nie został pustym

W oku dzierżąc belkę.

 

Pieprzę, wierszem solę

Wyznaczając grafik

Splatam słowa piórem

Kura nie potrafi.

 

Ona wszem pazurem

W piasku kaligrafią

Zamykając przekaz

Swoja tu biografią.

 

Nie zdziwi się czytacz

Jej historia krótka

Podsumuję chętnie

Jedząc kurze udka.

 

A na koniec słowem

Wywnioskuję szczerze

Lepiej jeździć Mercem

Niźli na rowerze.

 

W życiu naszym bowiem

W tym jest taka sztuka

Zostać w nimże sobą

Z tego jest nauka.

 

Kto stanie się innym

Oszukując siebie

W sen zapadnie szczęścia

Lecz dopiero w niebie.

 

A na ziemi szanse

Zaprzepaści z miną

Sfrustrowanej szproty

Szanse w mig zaginą.

 

To marzenia bowiem

Sensem i powodem

Dla którego człowiek

Wita świat z porodem.

 

Mikołaj Maziarz, Warszawa, 13.01.2011

 


oceń
5
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

"pikczers paramentny"

czwartek, 17 lutego 2011 11:36

 

 

 „PIKCZERS PARAMENTNY”

 

Zdobył się mężczyzna na do winy przyznanie

Kosztowało krocie, lecz warte było kroku

Wtem poczuł się lekki, tak lekki niesłychanie

Zrzucił sierść zacietrzewienia, na życie spojrzał z boku.

 

Wcześniej nie widział ten w innych kszty racji

Królem czuł się wszechwiedzy, był panem wszechmocy

Aż dzień nadszedł: „To przełom” – stwierdził po kolacji

Przyłożył twarz do poduszki, utopił się w nocy.

 

Ten sus w taflę wody oświecił go jeszcze

Tam w głębinie marzeń dostrzegł plus istnienia

W labiryncie pomyłek, dzisiaj stojąc z boku

Wyszedł człowiek upadły z samozagubienia.

 

A jeszcze przedwczoraj człowieka był strzępem

Lazł w zaparte, łgał, szanując ni siebie

Nie szukał win wewnątrz, szarpywał, był sępem

żerował na słabościach, patrzyli na to w Niebie.

 

Tam komisja wnet zebrała się można i szacowna

Wcześniej kilku ważnych krzyżyk nań postawiło

Zdziwieni lecz przemianą duchową, wymowną

Jak mężczyznę grzesznego tak w noc odmieniło.

 

Powodów ciekawi taśmę przewinąwszy

Na niej film przedstawiał Pikczers Paramentny

Z prelekcji podniebnej oto wniosek wziąwszy

Z tego nieszczęśnika gość już prawie święty.

 

Na drodze przemiany znalazł się tej nocy

Myślą każdą, co przybliża szczęścia drzwi światłości

Stał na krawędzi życia, krok w kierunku zmiany

Wykonał był z polotem, ku lepszej bytności.

 


oceń
4
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

"LEKTURA" - wiersz

piątek, 04 lutego 2011 10:21

 

LEKTURA”

 

 

 

 

 

MIŁO SZukając drogi jest własnej

Trafić wprost w Nobla, choć na drodze niejasnej

Nagrodę i sławę, co nie byle chłystek

Przygarnął nasz Czesław w dorobku wieczystem.

Reymont, Szymborska, Pan Czesio literat

Uznanym był został, laury tym zbierał

A w Wielkiej Trójcy Autorskiej będąc

Talentem swym sprawy uzyskał sedno.

Umysł uwolnił, co był zniewolony

Zostawił on w tyle poświat czerwony

Przemienił za życia w barwę nadziei

Kolor traw, liści, tak duszę wybieli.

Mleka smak duszy, lic blask purpurowy

Rok jedenasty to czas całkiem nowy

W rocznicę piątej do Nieba wyprawy

Dolewam dziś mleka do czarnej mej kawy.

I choć to pozycja, jak mówią, ciekawa

Od w sen tak zapaści uchroni mnie kawa

Nie od dziś wiadomo, choć kawa to lura

Odrzuca człowieka na hasło „lektura”.

                                                                                            

                                                                         


oceń
6
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"PINOKIO" - WIERSZ

piątek, 14 stycznia 2011 15:44

"pinokio"

 

Stanowczo protestuję przeciwko wszelkiemu stanowi apatii.

Apatia słowem zniechęcenie.

Zniechęcenie słowem znużenie.

Znużenie słowem zanurzenie.

 

Pożółkła łódź podwodna zanurza się w morskim nurcie.

Nurtem rzecznym hurtem.

Hurtem sprzedaży wzrostem.

Wzrostem słusznym rozrostem.

 

Komórek szarych rozrostem szczyci się dzisiaj wielu.

Rozrostem za czasów Peerelu.

Mam dziewczynę w hotelu.

Już ją brałem, nagle przysiadłem w fotelu.

 

Może ona dziewczyną była lecz w zeszłym roku.

Chwilowo przysiadłem.

W głębokim szoku.

Zamiast dziurki wyczułem długiego węża.

 

Czy Pani nie ma już męża?

Nie mam, miałam, ale zaszła zmiana pewna,

Zamieniłam bułeczkę kruchą na szabelkę z drewna

Nie było skórzanych, to przyszyto mi drewniany.

 

Zaskoczenie zaskakuje nas zwykle z zaskoczenia

Nie każdy i nie zawsze włosy kręcone utlenia

Nie wszystek zaiste swoją płeć farbuje

Jednak jak się dotknie, to się wtedy coś wyczuje.

 

Facet nie baba, baba nie chłop, ani w ciemię bita

Teraz facet dziarski, kiedyś diabeł nie kobita

Chciałoby się zawyć z braku możliwości tu zbliżenia

Jednakże dlaczegóż nie spróbować innego systemu leżenia?

 

Szczególnie, że Pinokio między nogi zdarza się dość rzadko

Dobrze nasmarować łotra wtedy pójdzie gładko

Choćby nawet koniecznym było również popieprzyć i posolić

W tym układzie chociaż nie trza męskiej nogi golić.

 

Wniosek z przypowiastki będzie dzisiaj taki

Nie spróbujesz, nie poznasz jakie w życiu smaki

Nową sytuacją sztuka się nie zrazić

Optymizmem pożycia innych tym zarazić.

 


oceń
11
1

komentarze (5) | dodaj komentarz

"GOŁĄBEK"

środa, 01 września 2010 14:17

 „GOŁĄBEK"

 

Na fiordów padole łzy płyną matczyne

Od dnia mych narodzin po kresu zagadkę

Za wcześnie dziś wybrzmiał sygnał, by odejść

Do świata innego rozłożył Bóg kładkę.

 

Dziecina piękna, niewiasta tak młoda

Zamiast w kołyskę zapadła się łąk raj

W miłość swej matki, w ramiona ojcowskie

Wtuliła na zawsze tak błogo zrodzona.

 

Jej zapach i oddech, choć tutaj niebytem

Nie-stanem ciała na wieki znaczony

Przyfrunął i został w najbliższym dlań świecie

Gołąbek śnieżny w ten dzień narodzony.

 

Anielskie życie zaczęło się w Niebie

A ci, co zostali niech cieszą się na wieść

Mogę być dzisiaj, gdzie być chciałby każdy

Kto raz choć przestąpił próg niebiańskiej bramy.

 

Spotkanie wyśnione, ten stan zewsząd przyjdzie

Nie minie Wam w myślach czas dłuższy niż ziemski

Wstań matko z radością, dzień taki jest piękny

Nadejdzie nagrody radości byt wszelki.

 

Będę stać zawsze za Wami jak skała

Orężem do życia dziś Was poprowadzę

Wiarą, nadzieją, przejdziemy przez mękę

Co krzyżem za życia zostało zadane.



 DLA BLANKI@)-->-->-- SEE YA SOON, LITTLE GIRL.

 

 


oceń
7
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

"jeszcze" - wiersh

poniedziałek, 21 czerwca 2010 15:35
dedykuję go mojemu przyjacielowi A.Z.R. 


„JESZCZE"

Zapachem trawy, zielonej, pachnącej

Przez życie podążam

Przed śmiercią się chronię

Tą miarą odgadnąć tak łatwo jest wszystko

Bez tego - w mym bunkrze dziś rano się schronię.

 

Zapadnę się w sobie, odpłynę w czas przeszły

Nie mogąc zrozumieć

Tak bardzo chcę wrócić

Do stanu umysłu sprzed wieków, lat trzystu

Do marzeń, do których dziś nie mam już kluczy.

 

Dorobić próbuję, trud marny, daremny

Tak wierzgam w rozpaczy

Tak szukam mej drogi

Do drzwi zaszłych rdzą nikt z ludzi na ziemi

Nie jest już chętny odcisku dorobić.

 

Tak przyjdzie mi odejść, za lat świetlnych tysiąc

Łzy płyną,

Ze szczęściem przeplata się trwoga

Odgadnąć nie zdołam szarady wieczystej

Kod z szyfrem do furtki, ten w rękach jest Boga.

 

A tutaj na ziemi oparciem jest Ona

To Ona mą głowę

Swą dłonią okrywa

Pod sztorc pieści głosy, coś szepnie cichutko

Stanowi tę skalną podstawę do bycia.

 

A w chwilach, gdy świat mój wspomnienia otwiera

Na moment

Chcąc wrócić do tego, co zaszłe

Oddaje mi wszystko, pochłania mnie w sobie

Zapomnieć o smutku pozwala tak zawsze.

 

Znów oddech przychodzi, na dłużej otucha

Zapomnę

O świeżej murawie zielonej  

Przypomni mi sen, który zbudzi mnie w nocy

Zlany zimnym potem, stanę w oknie w domu.

 

We mgle tam za szybą , we łzach zatopiony

Zrozumiem

Jak piękne jest życie z nadzieją

To wszystko przeminie, zakończy się kiedyś

A dzisiaj tak wiele tu mogę dać z siebie.

 

Znów czuję, że płynę, mam w sobie moc wielką

Postawą do świata

Otaczam i pieszczę

Powstałem dziś rano

By dać sobie wiarę

A z tamtym - po śmierci zobaczę się jeszcze.

 

 

 

 

 


oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"POLEJ, WAŚĆ" - wiersz najnowszy, jeszcze ciepły prosto z zapiecka

piątek, 05 marca 2010 12:46
                                                                                                        
 

 „POLEJ, WAŚĆ"

Marca trzeciego uświadomiłem sobie

Niewarte wszystko CO CHODZI po głowie

Warte nie wszystko CO BIEGNIE po nosie

Nie dłub PAN w nosie, boś PAN jest nie prosie.

 

Marca czwartego zdałem sobie sprawę

Sprawa przybrała swym kształTEM zabawę

Palec wskazywał swej głębi obliczem

Wy-dłubiącym palcem glut-wynik policzę.

 

Marca piątego przypomniało MMI się

Za robotę się wziąłem, przez palce to życie

Wody strumieniem tak MMI przeciekało

Acz w porę ogarnąć się wreszcie udało.

 

Marca szóstego gazetę przeglądłem

To czego nie dałem skończyło się sądem

Sędzia zasępiony uderzył w stół MŁOTEM

Nakazał oddawać, pracować z polotem.

 

Marca siódmego skończyło się życie

Zabrakło zegara, wygasło o świcie

Nie ZDĄŻYM tym oddać, co są nie oddane

Za życie swawolne nad wyraz udane.

 

Wypiję butelką w tym świecie niniejszym

Na ziemi, gdy byłem człowiekiem to mniejszym

To gigantem, lecz CHLANIA okazać się miałem

Co miałem i chciałem ludziom pokazałem.

 

Wałkonić się lata, przez DOBY na globie

A mogłem coś zrobić, odnaleźć się w sobie

I zostać nagrody tym więc laureatem

Zostałem pijakiem, waść POLEJ w zaświatem".

 


oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

MOJE WIERSZE

czwartek, 21 stycznia 2010 15:16


 

Lubię pisać wiersze. Kiedyś wydawało mi się, że napisać wiersz, ale taki, którego bym się nie wstydził, z którego bym był dumny przed samym sobą, jest bardzo trudno. Czytając poezję wielkich poetów polskich stwierdzałem, że po pierwsze, wiersze są ogólnie beznadziejne i zwykle nie wiadomo, o co w nich chodzi, a po drugie, że nie warto tracić na nie czasu. Lepiej pograć w piłkę, albo iść na rower, tudzież ujeździć motorynkę czerwoną z dużym bakiem. Jak diametralnie może się zmienić pogląd człowieka na pewne sprawy, jestem dobitym tego przykładem. Choć pojawiły się one w moim życiu dość niespodziewanie. Generalnie zamiłowanie do słowa pisanego, także objawiło się raczej znienacka i to że potrafię czerpać z niego tyle przyjemności, jest dla mnie sporym zaskoczeniem i znakomitym odkryciem. Mój pierwszy wiersz w języku polskim powstał w 2004 roku, pod wpływem chwili zastanowienia nad przemijaniem, wyszedł mi spod pióra ten oto:

 

 

„PRZYPADEK?"

 

- TEN WIERSZ BĘDZIE KIEDY INDZIEJ JEDNAK - POSTANOWIŁEM W TEJ CHWILI.

 BĘDZIE INNY, NOWY ZUPEŁNIE.

                                                                                    

 „szklanka"

 

ciała zdrowie dla niej chętnie,

polecieli w pościel mętnie,

starli się adrenaliną,

chłopak started flirt z dziewczyną.

 

started to po australijsku.

 

astmatycznie język wpuszczał,

kdy piszczała bimber spuszczał ,

nasmarować insajd w środku,

mnie pieść czule dziki trzpiotku.

 

insajd to trochę po angielsku, lecz spolszczone, że w środku.

 

pali ogień namiętności

kości tak do czerwoności

rozpalonych serc lambada

to impreza u sąsiada.

 

nic w języku obcym.

 

szklankę przyłożyłem chętnie

usłyszałem coś tam mętnie

plotka tak się narodziła

u sąsiadów orgia miła.

 

to paniusia pyszna mała

film oparny oglądała

złudne wnioskowanie uchem

to nie ona rusza brzuchem.

 

 

Można napisać także coś mniej lub bardziej ciekawego i to może przyjść niespodziewanie. Najważniejsze jest to, aby samemu cenić to, co się wyprodukowało pod palcami i chyba o to chodzi. Aby lubić (albo lubieć) to, co się tworzy. Aby wręcz szczerze kochać wiersz, opowiadanie, tekst, który powstanie i być pewnym, że to uczciwie i szczerze napisany zbiór liter. Jeśli wobec samego siebie czuje się właśnie coś takiego, można śmiało prezentować i czerpać korzyści w postaci satysfakcji spełnienia dobrego uczynku. Taki dobry uczynek polegać może na tym, iż dajemy drugiej osobie chwilę zapomnienia i pogrążenia się w przedstawionej, mniej lub bardziej poważnej, historii. Oto więc wiersz numer dwa:

   

 „YNAMEINMOD" 

 

Ynameinmod.

Tak odwrotnie wyraz piszę

Jaki wyraz?

Domniemany dajmy na to

Piszę go na opak

I mam Ynameinmod.

Jam zaiste prosty chłopak.

 

Co wymyślić tu by jeszcze

Inteligentnego

Jak na zaiste chłopaka prostego.

 

Istnieje sposób, aby zaiste zaistnieć

W świadomości tłumu fanów

Zjeść należy na raz jeden

Dziesięć kilo kubańskich bananów.

 

Można także intelektem błysnąć

I jak na zaiste człowieka prostego

Nie jest to za nic w świecie nic trudnego

By zaistnieć będąc w skórze go samego.

 

Trzeba mieć plecy, ktoś pomyśli znajomości

Ale chodzi tu o raczej ręce, nogi, szyję, kości.

Plus wszystkie inne części ludzkiej powłoki cielesnej

Myślenie nie boli, poszukać i znaleźć mapę drogi bezbolesnej.

 

Użyć mózgu, ten otwiera na świat horyzontu okiennice

Tu rym złamię i zakończę wywód człeka posępnego

Co wymyślić tu by jeszcze

Inteligentnego

Jak na zaiste chłopaka prostego.

 

Pomyślę i się jeszcze odezwę, juhrku.

 

  

GŁUPIE CZY FAJNE?

 

OTO JEST PYTANIE...

 

 

Jednak zmieniłem zdanie w ostatniej chwili. Zaprezentuję PRZYPADEK? , czyli coś wymyślonego we wrześniu 2004 roku, pod wpływem chwili poruszenia w moim sercu zaistniałego. To chyba coś najprostszego, co udało mi się napisać kiedykolwiek. Zapraszam, bo to będzie premiera. Jak zresztą wszystko, co na mojej stronie się pojawiało i pojawiać będzie w przyszłości. Choć kto wie, czy nie zakończę pisać mojego bloga od pierwszego lutego 2010, czyli w dniu trzecich urodzin mojego syna. W końcu to w dużej mierze strona, która powstała i została zainspirowana jego narodzinami, to może czas zająć się czymś innym. No i dzięki jeszcze jednej osobie, której inicjały to G.B. Pozdrowionek dla tej Pani. A oto mój dziewiczy poem:

 

 

„PRZYPADEK?"

 

Byłem jeszcze małym chłopcem

Kiedy we mnie wpełznął

Niespodzianie

Nieproszony

Niezauważony gość

Nie wiem czy bym dzisiaj z wami był

Gdyby nie przypadek...

 

Pamiętam jak dziś:

Zimowy

Może jesienny babciowy wieczór

Mama i ja.

 

Czuję teraz, gdy już wiem, że

Za te dwadzieścia lat,

Od kiedy został ujarzmiony

Dziękował będę Niebu

Mamie, Tacie

I wszystkim, którzy ze mną byli

Co by oni beze mnie zrobili

Gdybym wtedy odszedł

Przez przypadek?

 

Wiem,

Za te lata

Których

Mogło przecież nie być

Są losem na loterii tego świata

Przez przypadek...

 

I każdy kolejny dzień

To już i tak zbyt wiele.

 

Patrzcie jakie to wszystko proste

Jedna chwila

Jeden moment

I zostałem z wami...


oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

"JEŻ, ZAJĄC, PIES I CZŁYK" - wiersz dla dzieci

piątek, 21 sierpnia 2009 10:15



PIERWSZY WIERSZ DLA DZIECI, A MOŻE NIE TYLKO...

MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ SPODOBA, DROGIE DZIECI...

...I DOROŚLI DOMOROŚLI.

  

"JEŻ, ZAJĄC, PIES I CZŁYK"


Jeż bywa, że kole

Słowami czy gestem

Czasami jest zwierz narowisty.

 

Pozory, bo zwykle

Dobrego on serca

Powolny krok jego falisty.

 

Kłapiąc uszami

Zając pod drzewem

Siedzi zmarznięty, zakryty.

 

Niczym futrzasty

Zwiastun zimy

W liściach ukryty, spowity.

 

Sądząc po minie

Obu tych dumnych

Lasu stu drzew jegomości.

 

Gatunek? Nieważny

Bo każdy każdego

Gdy trzeba chętnie ugości.

 

Gdy zimne noce

Nadejdą w końcu

Z serca i z przyzwoitości.

 

Zając jeżowi

Jeż zającowi

Posłanie ciepłe umości.

 

Morał z wierszyka

Po prawdzie na dzisiaj

Taki oto wynika.

 

Na psa zszedł dziś człowiek

Zapomniał jak to jest

Gdy człek chętnie był gościł człyka.

 

 


oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

"CZARNY ŚNIEG" - rymowanka

piątek, 10 lipca 2009 15:15
 

CZARNY ŚNIEG

 

Padał lód zmrożony padał, w końcu się wypadał

Wypadało i napomknąć o tym, że trudu tym zadał

By spaść w nietypowym czerniny  pol-kolorze

Okazało się bowiem i nawet, że w białym nie może.

 

Tak do Afryki z Polski czarny śnieg przybywał, 

A kiedyś biały bywał, topił się i spływał.

 

Przywódcy, murzyni Bantu, mulaci zjednoczeni

Tęgie głowy wyjść z podziwu nie mogli zdziwieni 

Z podziwu nad tegoroczną falą mrozu nawałnicą

Czarną ścianą płatków śniegu, co przykrywa lico.

 

Wyjść z domu się bali, bo niezwykli bałwanić się wesoło

I w czarnym śniegu turlać czarne ciało, wariować wokoło

Się kulkami rzucać, robić orły, wywijać wywijaki

Rzucać marchewką bałwańską, i strącać z nieba przelatujące ptaki-pytaki.

 

Tak do Afryki z Polski czarny śnieg przybywał, 

A kiedyś biały bywał, topił się i spływał.

 

Czarny, nie biały, coś jakby zwęglony

Maszynką do mięsa dokładnie zmielony 

Przesłany specjalnie na dzień wyzwolenia

Hucznie obchodzony przez wodza plemienia.

 

Zamówił go w kraju, gdzie śniegu dostatek

Przywieźli pociągiem, ładują na statek

Ostatnią część puchu przysłano powietrzem

Zrzucając z impetem na ziemi powierzchnię.

 

Taką to niespodziankę dla braci plemiennych

Zgotował wódz rozrzutny, skromny, bezimienny,

Lecz ileż to radości przysporzył swym czynem

Wprawiając w zachwyt możnych, łącznie z W. Leninem.

 

Małym mieszkańcom landu aż oczka zbielały

Choć śnieg pozostawał tam wciąż oczerniały,

Nie chciał się wybielić, wskoczyć do bielinki

By odwrócić tym proces z mięsistej maszynki.

 

Sam wódz więc przemyślał śnieg-sprawę dogłębniej

Odwołał już transport węglowy tym chętniej

I kaprys swój uznał za niemniej szalony

Tłumacząc postępek, miłością do żony.

 

Tak do Afryki z Polski czarny śnieg przybywał, 

A kiedyś biały bywał, topił się i spływał.


oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

"SŁONKO" - wierszyk

wtorek, 19 maja 2009 13:32

 

 „SŁONKO"


Gdy tyś chory jest mój synku,

Najpiękniejszy

Przesłodziutki

Chmura ciemna twarz okrywa

Deszczem spływa ból okrutny.

 

Poszedłbym tak na stos z ogniem

W chwili tej ratując ciebie

Kaftan z pieca gorącego

Ujął w dłoń i ubrał siebie.

 

To co wbija w ciebie szpilkę

I pompuje wewnątrz balsam

Wypiłbym na twarzy z bólem

Grymaszącym, tak wyraźnym.

 

Bezpieczeństwa pełnię wartę

Siedząc obok, dłoń podaję

Kres bezgwiezdnej nocy ciemnej

Mą miłością ci oddaję.

 

Choć do domu, słonko wstaje

Najpiękniejszy

Przesłodziutki

Ni kszty wspomnień chmury ciemnej

Wtul się we tatę, mój malutki.

 

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"IMIESŁÓW" - taki sobie lekki wierszyk

wtorek, 28 kwietnia 2009 14:35
 

Imiesłów"

 

Sugestia imiesłów nie stosuj nagminnie

Ależ to dlaczego spytałem niewinnie

On taki uroczy, tak przecież prawdziwy

Zakazali stosować, choć jam urodziwy.

Może nie Walentino, ani też Di Caprio

Ani nawet Monczka, zwykły don Pollakio.

Między zębem przerwa, twarz tak pospolita

Karolakiem style'y, noga niedomyta.

Ogolony wcale, z trzydniowym zarostem

Choć nie piłem miesiąc, zblokowany postem.

 

(........)

 

Ojciec pyta coś zapuścił się tak synu mój jedyny

Ja mu na to tato nie wiem, ładne mokasyny.

A dlaczego mój imiesłów panią tak uwiera

Moja proza, wiersze moje, to historia szczera.

Nie widzieli tu różnicy w trójcy rozpostarci

Macmazz voytek, mikey, mikuś, wnętrzem nie rozdarci.

Zrymowano artystycznie dnia pierwszego kwietnia

Zostań sobą coś mi mówi, maksyma stuletnia.

Wszelkie prawa i zasady łamiąc tym umyślnie

Ktoś to pierwszy tu być musi, kończąc lakonicznie.
  


oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

" W BARAKU " - wierszyk

poniedziałek, 02 marca 2009 10:03

 

„W baraku"

 

Kac

Choroba

Choinka

Ozdoba

Matecznik

Zamarski

Turniej

Piłkarski

Impreza

Kolega

Talent

Lebiega

Spitytus

Zdrowie

Wenera

Sitowie

Pijak

Narkoman

Zapałki

Piroman

Zwątpienie

Radość

Czynienie

Zadość

Filolog

Fabeta

Anal

Mineta

Szkło

Tętnica

Krew

Tajemnica

Światło

Brama

Ciemność

Obama.

 


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

"NIKT" - wiersz

czwartek, 15 stycznia 2009 15:01



 


"Nikt nawet ty ojcze

Kim jestem ja nie wiesz

Nikt nawet ja synu

Kim jestem wy nie wiem

Nikt nawet wy ludzie

Kim jestem nie wiecie

Gdzie kiedy my głupcy

Mnie tam odnajdziecie.

 

Znajdziecie niekiedy

Gdzie po co dlaczego

Beze mnie bez ciebie

Dla wy i dla niego

Wszystkiego dlatego

Że ja wy i oni

Kto winny, niewinny

Nikt jemu zabroni.

 

Zabić bądź przywrócić

Do życia stworzenie

Wewnętrznymi słowy

Pozornymi cienie

Niemową zapadły

W zdarzenia wspomnienie

Z kawalkady smutku

W radości wytchnienie.

           

Za słabe by przeżyć

Być umrzeć za głupie

Krzyczące i drwiące

Wchodzące po słupie

A tam już na górze

Wysoko na pięcie

Obracam się znowu

Powiadam zaklęcie.

 

Czarem oczu moich

Blaskiem wdzięku wierszy

Spojrzenia czułością

Dotykiem tym pierwszym

Odejściem, powrotem

Zwątpieniem, nadzieją

W modlitwie ukryte

Się prośby podzieją.

 

 A w prośbach zagadką

Się staną i będą

W modlitwie złożone

Wciskając się w sedno

Miłością i dobrem

Narodzą z błaganiem

Zostając okrytym

Na wieczność pytaniem."


 @)-->-->--@)-->-->--@)-->-->--

 

 


oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

SEN...(.ŻEGNAJ, MONSIEUR OLO.) - WIERSZ

środa, 03 grudnia 2008 10:03


 

SEN... (.ŻEGNAJ, MONSIEUR OLO.)

 

Przysnąłeś

Zasnąłeś

Przyśniło się

To więc

I owo

I to więc

Przyśniło dziś Ci się.

Marzyłeś

Tak chciałeś

Pragnąłeś

Z nią byłeś

Przyśniło dziś Ci się

Że świat opuściłeś.

 

Krainę

Tę grzeszną

Ku wieczności

Drodze

Marzeniem

Z dzieciństwa

Tak na jednej nodze.

Drugą stawiając

W tym śnie

W tym nieznanym

Wezwanym przez Boga

W pół śnie zatrzymanym.

 

Przysnąłeś

Na chwilę

Znalazłeś

Odgadłeś

Przyśniło dziś Ci się

Że z chmury tej spadłeś.

Z krainy snów wszelkich

Ku wieczności landom

Zaszedłeś krok dalej

Wezwany ku światłom.

 

Swe życie

Tak piękne

Nad życie kochałeś

Odważnie przez życie

Poszedłeś, ufałeś.

Swym myślom i ludziom

Przyśniło dziś ci się

Sen błogi trwać będzie

Kochałeś nad życie.

Opadły na dobre

Twych oczu powieki

W tym śnie ku wieczności

Spoczywaj na wieki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

"POMIĘDZY" - WIERSZ

piątek, 14 listopada 2008 10:33
                                                                        

"Zatrzymany

(..................)

Pomiędzy tutaj

Pomiędzy tam

Pośród my i oni

Za, poprzez i wzrokiem

Patrzącym z oddali

Wodzącymi oczami

Pomiędzy tutaj

Pomiędzy tam

Pośród my i oni.

 

Gdybym chciał

Poszedłbym do ciebie

Pomiędzy tutaj

Pomiędzy tam

Pośród my i oni

Za pola horyzont

Poprzez światła bramy

Orężem wyższej świadomości

Podniesionym ku górze

Kręcącym się

Ku zachwycie świateł oczu moich.

 

Patrząc i nie wierząc

Wierząc i nie patrząc

Pomiędzy tutaj

Pomiędzy tam

Pośród my i oni

Zabierając się

Z podmuchem wiatru

Do krainy, w której nikt nigdy nie był przed nimi

Za wyjątkiem tych, którzy zrozumieli

W porę encyklopedię świata mego

Odczytali i pojęli.

 

Kto tam był

Kto na zawsze został naznaczony

Ty tam

Ja tutaj

Pośród Ty i ja

W sam środek morza turkusowego skacząc

W zachłyśnięcie szczęściem

Prostym lotem odważnie pikując

Jedną myślą tam

Drugą tutaj

Na zawsze gdzieś pomiędzy.

(......................)"

 


oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

"SYLABY" - wiersz

poniedziałek, 27 października 2008 13:31

 

„SYLABY"

 

Dzwon bije z wysiłkiem wysokim dzwoń dzwonem

Radio eterycznym szumem fal ultrakrótkich szepcze

Telefon dzwoń dzwoni zarówno lecz nie chce

Wydzwonić niczego dłonią, ni dostrzec jej gestem

Wydzwonić niczego dłonią, ni dostrzec jej gestem

 

Zbyt ostrym zakrętem pojechał, wszedł w niego

Jak w masło, margarynę, inne spożywcze wszelkie

Ba nawet nie spojrzał, nie spostrzegł niczego

Igły z choinki po sylwestrze lecą już na niego

Ba nawet nie spojrzał, nie spostrzegł niczego

 

Gdakacz gdacze kaczor kaczorzy (tu pauza) wielce i komicznie

Pospolity pijak zarzyna kwas na amen szczęśliwie, lakonicznie

Słodki smak wuzetki zapach w przestrzeni prześlicznie

Siedzi czyjaś sąsiadka (w kawiarni) i myśli o kwiatkach

Słodki smak wuzetki w przestrzeni prześlicznie

 

Wraca do poprzedniej zwrotki, patrzy i co widzi

Kolejna werseta uderza, wybiega z kołnierza

Wymiata, zapłata (trzykropek) wstrzymana do lata

Zamieniła pracę na kijek, teraz coś tam dłubie

Zamieniła pracę na kijek, teraz coś tam dłubie.

 

Sylaby nie zgodzić się muszą tym wcale

Sylaba pierwsza

Sylaba druga

Sylaba trzecia

Sylaba dziesięciotysięczna sto piętnasta i pół.

 

Nie ma analogii dla sensu półsłówek

Trzecia linia wchodzi zarówno jak spada

Długo nie myśląc (tu średnik) złamana zasada

Zwykle jest inaczej, dzisiaj zaś półgłówek

Nie ma już analogii do sensu półsłówek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

"W leśnej krainie" - poem (ang.)

wtorek, 14 października 2008 9:44

 

„W LEŚNEJ KRAINIE"

 

W leśnej krainie, w tej mgle, w której bywam

Złamanym, strawionym gałęziom ufając

Niedbale siadam przy ogniu gdzieś blisko  

Na kiju zgrabnie to coś opiekając.

 

Zakładka pomiędzy stronami spoczywa

Już lat dni miesiące uśpiona snem błogim 

Kiedyś tak piękna, przyjaźnią okryta

Los kurzem jej szaty, jej zmysł przyozdobił.

 

Na ganku szałasu wsłuchuję się w rosę

Kolory nad głową okrzykiem wzywając

Przepływających nade mną chmurowców

To zarys, to pełnię zauważając.

 

Nikogo nie było, nikt dziś już nie przyjdzie

Zakątkiem ogniska, lektury zaszczytem

Odejść czy zostać przybranym do życia

W zamyśle umysłu na zawsze okrytym.

                                                                                                                       


oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"KOŁATKA" - wiersz

czwartek, 18 września 2008 13:47

 

"KOŁATKA"   

                                                                                                         

 

Szumiące fale, łzy brzegów spienionych
Płynących przedmiotów adresat nieznany
W butelce starannie kaligrafując
Mayday dla czasu, a czas zatrzymany.

Wodnistą równiną podążam w zachwycie
Połową umysłu po ziemi stąpając
Drugim zaś zmysłem muskając lodowiec
Niewinność zamierzchłych czasów wzywając.

Odciskam ślad życia na brzegu piaszczystym
Zostawiam swe znaki wszechbytu zamętu.
Spod oka spoglądam na życia horyzont
Nie widząc w oddali już masztu okrętu.

Ratunek dla serca, mej duszy eliksir
Wypijam, nie mając już nic do ukrycia
Stanowię to prawo wiecznego odmętu
Stukając kołatką powracam do życia.

                                                                                                               





oceń
1
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

"KALEJDOSKOP" - wiersz kolejny

czwartek, 11 września 2008 11:35

 

 A TERAZ WPROWADZĘ WAS W NASTRÓJ LETNIO-POETYCKI...

 

 

                                                                                                                                                                          

 

„KALEJDOSKOP”

 

Za letnią świeżością bordowych czereśni

Podmuch gałęzi dębowej pod lasem

Zawiał i zamiótł pod wycieraczkę

Chwile i lata zastygłe z czasem.

 

Tyka i tyka tak budzik pod łóżkiem

Zasnąć nie mogąc, liczę barany

Jakim zaświatem, bądź niedoświatem

Ujrzę to piękno leśnej polany.

 

Światło już tli się na horyzoncie

Zostać czy uciec historii mych marzeń

Nad skronią widząc szare dnia końce

Jak kalejdoskop tną skrawki zdarzeń. 

 

Obracam go w lewo, to w prawo kręcę

Zastygły, zdumiony finału marskością

Nikt już mi więcej nie szepnie do ucha

Ktokolwiek to będzie, nie szepnie mi w końcu. 

 

                                                                                                                                                   

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"USTA AGNIESZKI" - wiersz

środa, 21 maja 2008 11:29

                                                                                                                                 

 

Patrzę w przepaść, nie ma stąd powrotu,

Nie ma nawet windy

Czym wrócę, gdy spadnę?

Jak odrodzę się dzisiaj z popiołów?

Czy nie zobaczę domu już nigdy?

Zostanę, stopnieje moje ciało

Spadłem, wszyscy spadliśmy...

Mrówka chodzi po najmniejszym palcu

Pszczoła gryzie obok jegomościa

Lubiłem tego pana  

W krtań

Wbija żądło, jad wpuszczony w ciemne korytarze

Umiera spętany pułapką

Życia i śmierci zagadką

Znika w oddali tylko biała plama

Czy ktoś się przebrał za ducha?

I przywdział pogniecione prześcieradło...

W mieszkaniu naprzeciwko panna się śmieje od ucha do ucha

Szczęście z diabłem tańczy na linie

Oboje wreszcie tak bardzo szczęśliwi

Gdy posłaniec przychodzi

On umarł

Ciałem

W przepaść na czarno malowane opadają szczątki

By za chwilę razem z rosą dać swe ujście

Ku nieba błękitowi, czy to pachną z dzieciństwa leśne poziomki? 

Wraz z wodą kolońską sąsiada z siedzenia przed nami

Na zawsze pozostał

Miejsce kresu, komnata przeznaczenia...

A ona już we łzach stopiona

Zastanawia się w zamyślenia odrętwieniu

Co przyniesie wiatr jutrzejszy...

„Ukochany”-  krzyczy – „Gdzie jesteś, głuptasie?”

On zwisa nad przepaścią losu mil stąd kwadryliony

I samotnie kona

Wracając pamięcią smak ust pereł ukochanej żony...

Do widzenia, Agnieszko...      

                                                                                                                               

 

                                       


oceń
3
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

"DNO EWA CKWPK T" oraz "ANNIE ŚNIAD" - wiersze

środa, 30 kwietnia 2008 16:24

DNO EWA CKWPK T  

 

Dni, noce, bólem naznaczone

Nadmuchane, napompowane pompką

Od materaca…Powietrzem…Helem

                                                                                                                          

 

 

Esencję życia, zapach nadziei

Wpompować teraz? Dzisiaj?

Albo nigdy. 

                                                                                                                                                          

 

Człowiek…Balon…Ssssssss

Kto pyta? Kto już nie zapyta

W momencie próby największej

Przeskoczyć zdoła świat

Którym zmierza. 

                                                                                                                                                          

 

Teraz albo nigdy, Monsieur …     

                                                                                                                           

                                                                                                                                  

                                                                                                                                

                                                                                                                          

ANNIE ŚNIAD

                                                                                                                                                                                                                                         

Czemu tak wcześnie wstaję?

Dlaczego pytasz najdroższa?

Kiedy kropla deszczu popłynie tej rzeki korytem,

Wąskim umysłu korytarzem.. 

Którym oniegdaj zamiast rwącego potoku łza płynęła

Słona niesłychanie…

Dzisiaj popieprzona, przesłodzona, zgniło zielona od pleśni

Kora drzewa nabrzeżnego

Prawdziwa niezbadanie

Wstawaj, nie trać chwili 

Zapraszam na śniadanie.       

                                                                                                                               

   

       


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"GŁĘBIA" - wiersz

czwartek, 15 listopada 2007 20:40

                                                                                    

Nie wszystko, co widać ma życia znaczenie

Zmysł nasz nie wstanie jest nic dzisiaj pojąć

Zmysł siódmy zaś tylko pozwoli zrozumieć

Istnienia istotę i głębi pokorę.

                                                                 

Żyć? Ale pytam, po co to wszystko

Skoro bociany daleko stąd są już

Nad kontynentem innym już lecą

Czy wrócić przyjdzie im tutaj znowu?

                                                                                     

Natura tak swoje losy przeżywa

Wgłębić się w nią, nie lada to sztuka

Wyzwaniem jest spowić to jednym spojrzeniem

Jednością być, słuchać czego naucza.

                                                                         

Przy własnej mogile rozumem pochwalon

Jak wszystko jest proste i wreszcie bezsporne

Lecz po cóż bezkresne zmierzałem przestworza

Jak szczęście me było opodal, za rogiem...

                                                                      

Oślepłem czy głupim tak szedłem przez życie

Nie widząc, nie słysząc, gdzie kwiat piękny rośnie

Zerwać nie mogłem czegoś, co z dala

Tych snów i marzeń, co w głębi są mnie.

                                                                       

Ach! Gdybym wiedział, jak proste jest wszystko

Dawno bym tedy złą kartę odwrócił

Lecz to, co przeżyte warte refleksji

To pestka, żem późno prawdy nauczon.

                                                                                                       

 


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"PROMIEŃ" - wierszyk

środa, 30 maja 2007 15:00

 

Cisza

Cisza

Cisza

                                                                                                                 

Muzyka...

Gra

Gra

Gra

                                                                                                                         

Wiatr...

Wieje

Wieje

Wieje

                                                                                                                         

Słońce...

Świeci

Świeci

Świeci

                                                                                                                             

Nad

Nieboskłonem

Zagląda

Przez okno

I znika.

By znów powrócić jutro 

Promieniem nadziei...

                                                                                                                              

                                                                                        


oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

"WIERSZ" - wiersz oczywiście

piątek, 27 kwietnia 2007 17:21

                                                                                                                              

Liść zieloniutki wiosenką opływa

Myślą przyszłości, brakiem niewiary

Błysk odbitego na nim promyka

Ulotną energią, nie widać jej wcale.

                                                                                                                          

Świerszcz ofiaruje swój talent wokalny

I odrysuje świerszczograj w przestrzeni

Instrument ów smyczkiem pociągnie powabnie

Tak w strunę uderzy, że w bajkę przemieni.

                                                                                                                       

Horyzont za morzem i mewę przecudną

Ozłoci baranka, co płynie po niebie

Zaś gdy już zakończy odłoży instrument

Usiądzie odpocząć zmęczony pod drzewem.

                                                                                                                         

I w tym tak swoistym wewnątrzzamyśleniu

Pomyśli, podejrzy, nie zmartwi się wcale

Odkryje na nowo jak piękne jest wszystko

Co z wokół i z wewnątrz przenika się stale.

                                                                                                                   

To coś jest bezwzroczne, lecz nie jest bezduszne

Nie łatwo to ciche wołanie usłyszeć

Lecz słucha kto sercem, ten siłę odnajdzie

Usłyszy, zrozumie i wiersz ten napisze.

                                                                                                                          

 


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

"Bluszcz" - wiersz

środa, 11 kwietnia 2007 18:01

                                                                                                                   

Jak owoc co rośnie i daje nadzieję

Ogarnąć chcesz głębię, świat prawdy istnieje

Choć dziś zapomniany, choć okaleczony

Otworzyć mu drzwi czy zginąć uśpionym?

                                                                          

Utopić marzenia, na próżno, daremnie

Szukając na oślep, precz idąc ode mnie

Nie znając, kto prawdą, sens duszy chcąc znaleźć

Osuszyć to bagno, klucz na dnie odnaleźć.

                                                                                               

Jak brudne jest wszystko, a mogło być czystym

Kto szuka, ten wytrych czasami odnajdzie

Zapytasz czy lepsza jest manna od męki

I rysę na prawdzie oczyścisz odważnie.

                                                                                                                 

Jak bluszcz, ten co rośnie i daje nadzieję

Zrozumieć chcesz wszystko, a świat nasz płowieje

On dziś zaniedbany, tak okaleczony

Naprawić go dzisiaj czy ginąć uśpionym?

                                                                              

 


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Alchemia życia" - wiersz

piątek, 26 stycznia 2007 19:35

                                                                                                                        

"Piękno chwili, moment ciepła

Do ucha wlatuje muzyka szelestna

Podziwiać ten błękit nad głową płynący

Ten jasny promyk mą duszę kojący.

                                                    

Życie jest cudem i świętem tak wielkim

Chcąc widziec go takim i być w nim skupionym

Zapomnij, że wczoraj zgubiłeś sens w pędzie

Patrz w gwiazdy, tam prawda twe strachy odgoni.

                                                                

Z tą siłą przeniesiesz łańcuchy górzyste

Zwyciężysz najcięższa batalię sumienia

Przełamiesz obawy, odwiesisz brak wiary

Odnajdziesz drogowskaz wskrzeszając pragnienia.

 

Stąd wszystko powstało i mknie nieustannie

Jak kolej, co ponad dźwięk pędzi i woła

Zatrzymaj mnie człeku powabny, dostojny

I spraw bym powrócił do matki mej łona.

                                                             

A tam myśli wszystkie, te złe i te dobre

Zanikną i stanę się znów pierworodnym

Odkryję na nowo, odnajdę, zagubię

Zrozumiem, zadziwię, odejdę, zapomnę." 

                                                                    

 


oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

"CZARY" - wiersz

sobota, 06 stycznia 2007 16:44

"Zagubienie trwa w umyśle

Uświadomić sobie wszystko

Trudno, ach, jak trudno dotrzeć

Dosiąść kresu, poznać ciszę.

                                    

Czym jest koniec świata mego?

Jakaś brama, drzwi otchłani?

Mały chłopiec wyobraźnią

Bardzo chce dziś wskrzesić czary.

                                       

Ktoś mu przelał wiedze spójną

Umysł wytężony woła

Pojąć czym jest koniec nieba

Czy zrozumieć on to zdoła?

                                           

Wszystko jest możliwe tutaj

Wielu w stanie nie jest pojąć

Lub też nie chce w to uwierzyć

Prawdy świata tego objąc.

                                          

Póki nie otworzą serc swych

Nie uznają niezwykłego

Póty to zwątpienie zawsze

Będzie życiem, lecz nie jego..."                                    


oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

"Sto pytań" - wiersz

niedziela, 10 grudnia 2006 9:28

"Oślepiony pośród zgiełku

Myśli w sidła pochwycone

W celi umysłu szukając oddechu

By znów się zaśmiał z radości przy stole.

                                                       

W ciemności strach gardło spokojnie zaciska

Nie pyta czy rany się kiedys zagoją

Otwarte okno przepuszczać już nie chce

Płachta sumienia zakrywa tę przestrzeń

Niszczy roślinę, dusi światło wokół.

                                                     

Kto odpowie dziś na sto pytań

Na które brak już dziś odpowiedzi

Nie ma też już samych pytań

Nie ma już nic, on w grobie leży.

                                            

Ciało powoli swe traci wartości

Dusza zaś tychże za życia łaknęła

Szkoda tych lat błogich, zniszczonych przez pustkę

Kim byłeś, kim jesteś odpowiesz mi teraz?" 

              


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Obłok" - wiersz

środa, 06 grudnia 2006 22:21

"Niepewność nas sciska

Obawa przed stratą

Boimy się zgubić najdroższe precjoza

Spoglądam na niebo

Szukając mych znaków

Poznaję historię od nowa.

Obłok swym znanym już kształtem zachwyca

Tak proste jest wszystko i prawe

Niezwykle pięknymi są owe stworzenia

W umyśle mym skryte nad ranem...

Nie widzi nikt siły

Co sprawcą wszystkiego

Choć jest ona dziś tu i teraz

Z niechęcią spogląda na wszystko zdziwiona

Do czego ten świat dzisiaj zmierza?

Lecz po co się wierzgać

Pod prąd iść strudzonym

Gdy znane jest to, co właściwe

Przez instynkt twej duszy

Odszukasz cel drogi

Odnajdziesz co tobie jedyne."

 


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Na strychu" - wiersz

wtorek, 05 grudnia 2006 18:15

" Złym zostać czy dobrem

Osłonić świat wokół

Przed gromem, rozpadu goryczą.

Istotne zrozumieć

Czy warto pójść tędy

Czy lepiej zawrócić odważniej?

Rozdroża i szczyty

Zakręty i drogi

Prowadzą do celu jednego,

Zatrzymać się w porę

Czy iść już do końca

Gdy ona na wietrze odchodzi...

Skąd wzięła się nicość

Dlaczego istnienie początkiem jest końca rozumu?

Zamknięta już księga

Otworzyć niechętna

Tajemnic schowanych na strychu..."

 

 

 


oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  679 323  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

GODAR - kapela kolegi

METALLICA LIVE

SWIFT

O moim bloogu

KONTAKT: velkrav@gmail.com

Statystyki

Odwiedziny: 679323
Wpisy
  • liczba: 238
  • komentarze: 17068
Galerie
  • liczba zdjęć: 33
  • komentarze: 3
Bloog istnieje od: 3943 dni

Więcej w serwisach WP

Komediowo.pl

Pytamy.pl